„… państwo to narzędzie ucisku klasy pracującej, nic innego!”

W czasie pisania tych słów, rosnący przypływ gniewu potrząsa Meksykiem. Międzynarodowe media nadają obrazy zamaskowanych młodych ludzi wymierzających gwałtowne akcje odwetowe na policji, niektórych dzierżących maczety, niektórych za zdobycznymi tarczami policji. Lotnisko w Acapulco zostało zamknięte przez protestujących nauczycieli, w mieście Meksyk drzwi pałacu prezydenckiego zostały podpalone, a w Iguala, stolicy stanu Guerrero, budynki rządowe i kongresowe zostały zniszczone.

Jak dobrze wiadomo, iskrą która dała początek tym wydarzeniom było jak do tej pory nie wyjaśnione w pełni zniknięcie 43 studentów. Krewni i zwolennicy nadal żywią nadzieję, że zostaną zwróceni, ale rzeczywistość jest taka, że, według policyjnych oświadczeń podejrzanych o ten czyn, że studenci zostali zamordowani. Szczegóły mogą się jeszcze zmienić ale zasadnicza historia wydaje się być ustalona – żona burmistrza Iguali, zadecydowawszy o kandydowaniu na ten urząd po wycofaniu się męża, wyrażała sprzeciw wobec protestujących studentów w jej przemówieniach, kazała zaaresztować studentów a następnie studenci, z których być może wszyscy lub niektórzy są już martwi, zostali przekazani do dyspozycji gangów kryminalnych. Ale ta zbrodnia nie wzięła się z nikąd.

Każdy z niewielką o wiedzą o meksykańskiej historii będzie wiedzieć, że władze Meksyku mają makabryczny historyczny precedens dla obecnej rundy okrutnej, niemoralnej destrukcji antyestablishmentowego głosu studenckiego. W 1968 władze meksykańskie otwarcie zaszlachtowały studencki protest w stolicy, w tym co znane jest jako masakra na Placu Tlatelolco (1). Karabiny maszynowe które otwarcie kładły trupem studentów, będących częścią globalnych protestów przeciwko status quo gdy system kapitalistyczny zaczynał okazywać pierwsze oznaki kryzysu następującego po powojennej rekonstrukcji, wstrząsnęły meksykańskim społeczeństwem a snowi o tym że Meksyk, będący tamtego roku gospodarzem igrzysk olimpijskich, opuszczał szeregi Trzeciego Świata by dołączyć do Pierwszego, zadano śmiertelny cios i wkrótce umarł (2).

Dziś sytuacja w Meksyku jest całkiem inna. Długie lata trudności gospodarczych przyniosły upadek ponad 70-letniej dyktatury PRI (ukrytej pod oszustwem wyborczym, korupcją i opresją), która pochodziła z różnych wcieleń dyktatury burżuazyjnej jaka była skutkiem rewolucji 1910 roku. Złudzenia pokładane w demokracji w następstwie obalenia dyktatury także zostały przygaszone, a rozgniewana ludność sprowadziła z powrotem skalaną PRI, która dziś rządzi. Jednakże materialna rzeczywistość, która jest taka, że jedna trzecia ludności Meksyku cierpi głód (3), i że odcięto główne źródło tlenu- pracowanie w USA, legalne bądź nie, gdy ta gospodarka walczy o stworzenie zatrudnienia, oznacza że Meksyk jest beczką prochu stale grożącą eksplozją. Jak w wielu krajach latynoamerykańskich, nierówność majątkowa jest skrajna (4). Bez wątpienia kleptokraci w Meksyku, tak jak ich odpowiednicy wszędzie indziej, nie mają jak rozwiązać kapitalistycznej dynamiki, która gromadzi łatwopalny basen ludzkiej nędzy na coraz większą skalę. Arogancja elity politycznej która po prostu pozbywa się opozycji, znana od dawna korupcja w którą zamieszane są meksykańskie siły państwowe i potężne kartele przestępcze (6), posępne widoki dla tak wielu którzy, wykształceni lub nie, nie spodziewają się wiele po udręczonej kryzysem gospodarce będącej machiną wyzysku ludności z ramienia imperializmu i jego miejscowych pachołków, podczas gdy państwo jest machiną do tłamszenia tej samej klasy, gdy tylko podniesie głos czy rękę przeciwko swojemu wyzyskowi; wszystko to składa się na przepis na katastrofę społeczną i rewolucyjną odpowiedź. Na takim podłożu, wydarzenia takie jak obecny wybuch gniewu mają potencjał dać początek ruchom insurekcyjnym.

Choć obecny gniew może się wypalić, jego pamięć pozostanie. Masowe mordowanie studentów JESZCZE RAZ jest wielkim czynnikiem psychologicznym. Lekcja Meksyku jest jednym z wielu fragmentów układanki, którą tylko uniwersalna perspektywa rewolucyjna może wytłumaczyć. Państwo w społeczeństwie kapitalistycznym NIGDZIE nie jest bytem neutralnym, siedzącym ponad klasami społecznymi, oferującym łaskawą, bezstronną ochronę wszystkim obywatelom, wielkim czy małym.

„Scentralizowana władza państwowa ze swymi wszechobecnymi organami - armią stałą, policją, biurokracją, duchowieństwem, sądownictwem, organami, stworzonymi według planu systematycznego i hierarchicznego podziału pracy - pochodzi z czasów monarchii absolutnej, gdy służyła powstającemu społeczeństwu burżuazyjnemu jako potężna broń w walkach z feudalizmem. (…)W miarę jak postęp nowoczesnego przemysłu rozwijał, rozszerzał i pogłębiał przeciwieństwa klasowe pomiędzy kapitałem a pracą, władza państwowa przybierała coraz bardziej charakter organu publicznego, służącego do uciskania klasy robotniczej, charakter maszyny panowania klasowego.” (6)

Znowu podczas pisania tych słów, w amerykańskim mieście Ferguson, sklepy z bronią palną donoszą o potrojeniu sprzedaży w ostatnich dniach, sklepy są zabite znakami z napisem „OTWARTE” namalowanymi farbą w spreju na sklejce, takie są oczekiwania dotyczące powszechnej grabieży niezależnie od tego co postanowi sąd w związku z zabiciem tam czarnego nastolatka w sierpniu.

Z Paryża dochodzą wieści o pełnych przemocy protestach przeciwko brutalności policji, tym razem w związku z zamordowaniem ekologicznego aktywisty.

W Zjednoczonym Królestwie następuje eskalacja braku publicznego zaufania wobec sił państwowych, czy to policji czy też polityków. Pamięć o policyjnym ucisku, czy to brutalności wobec górników czy też ostatniego przyznania się do korupcji w związku z tragedią na Hillsborough potwierdza raz jeszcze marksistowskie nauczanie o klasowej naturze państwa kapitalistycznego.

Dziś, na całym świecie, bogaci bogacą się poprzez wyzysk klasy robotniczej. Przy okazji niszczą życie miliardom. Czy jest to „pracoktomia”, która przynosi masowe bezrobocie lub żałosną pracę na pół etatu, którą mógłby wykonywać przeciętny 11-latek, spadające płace, powrót nierówności majątkowych do poziomu przedwojennego, co oznacza że życiowe szanse determinuje przypadek urodzenia a bogactwo i nędza koncentrują się jeszcze bardziej, czy skrajne przykłady państwowego terroru i mordu jak widzimy w Meksyku i gdzie indziej, pora jest bardziej niż dojrzała do perspektywy rewolucyjnej. Kwestia władzy jest fundamentalna. W rękach przedstawicieli kapitalistów, władza będzie środkiem stłamszenia klasy pracującej. W rękach klasy pracowniczej władza będzie środkiem stłamszenia kapitalistów i konstrukcji socjalizmu. Ale nie rozumiemy przez to poronionych pomysłów stalinowskiego kapitalizmu państwowego, które nigdy nie były socjalistyczne, lecz społeczeństwo zbudowane przez samą klasę pracowniczą w oparciu o klasowe organy angażujące wszystkich. Jest to dokładne przeciwieństwo każdego systemu, który pozwala potężnym nas wyzyskiwać i nami manipulować. Alternatywna jest sztywna. Albo będziemy dalej szli drogą ku destrukcji, albo przyczynimy się do budowy rewolucyjnej alternatywy. Internacjonalistyczna Tendencja Komunistyczna odrzuca wszelkie twierdzenie, że kapitalizm może być zorganizowany w taki sposób, by wyeliminować nasilające się poniewieranie wszystkimi tymi, głównie klasy pracowniczej, którzy nie mają nadzieję na wstąpienie w szeregi wyzyskującej elity. Jedyną możliwą, praktyczną odpowiedzią na kwestię społeczną, jest rozwinięcie naszych własnych klasowych, społecznych i politycznych organizacji dla obalenia kapitalizmu.

(1) Masakra na Placu Tlatelolco, znana także jako noc Tlatelolco (od tytułu książki meksykańskiej pisarki Eleny Poniatowskiej), była zabójstwem w przybliżeniu od 30 do 300 studentów i cywili przez wojsko i policję 2 października 1968, na Plaza de las Tres Culturas w dzielnicy Tlatelolco miasta Meksyk. Wydarzenia te uznaje się za część meksykańskiej brudnej wojny, kiedy to rząd użył swoich sił by stłumić opozycję polityczną. Masakra miała miejsce na 10 dni przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi 1968 w mieście Meksyk. Ponad 1300 ludzi zostało zaaresztowanych przez służby bezpieczeństwa. Nie ma zgody co do tego, ile osób zabito tego dnia w rejonie placu.

Rząd i media głównego nurtu w Meksyku utrzymywały wówczas, że siły rządowe zostały sprowokowane przez protestujących strzelających w nie. Ale dokumenty rządowe upublicznione w 2000 roku sugerują, że snajperzy zostali opłaceni przez rząd.

(2) Meksykański cud odnosi się do strategii rozwojowej kraju, która przyniosła długotrwały wzrost gospodarczy wysokości od 3 do 4%, i skromną, 3-procentową roczną stopę inflacji od lat 40. do lat 70. ubiegłego wieku.

(3) Liczby podawane przez CONEVAL do trzeciego kwartału roku 2013 pokazują, że odsetek ludzi których nie stać na minimalną liczbę żywności wzrosła o około 13% w skali kraju od 2010 roku – a o jeszcze więcej niż tyle w miastach. Cena tego minimalnego koszyka z jedzeniem wzrosła o 21% w tym okresie, do równowartości poniżej 40 pesos dziennie. (Płaca minimalna w mieście Meksyk to 67 pesos dziennie) (http://www.economist.com/news/americas/21592622-introduction-new-taxes-…)

(4) Bogactwo Meksyku jest dystrybuowane wśród jego mieszkańców tak nierówno, że 10 % najbogatszych ma 42,2% całego dochodu a 10% najbiedniejszych ma 1,3% pozostałego dochodu. Carlos Slim, najbogatszy człowiek w Meksyku i na świecie ma osobistą fortunę równą od 4 do 6% PKB kraju (http://en.wikipedia.org/wiki/Poverty_in_Mexico)

(5) Rząd Meksyku – za prezydentów Vicente Foxa, Felipe Calderóna a teraz Peña Nieto – próbowały przedstawiać swoją wojnę z kartelami narkotykowymi jako walkę aparatu państwowego ze zorganizowaną przestępczością. Biadolą także na ten temat Stany Zjednoczone, gdy dostarczają „pomocy” w „wojnie z narkotykami”, jednocześnie radując się z okazji dla „inwestowania” w Meksyku. Jednakże, od dawna najdzielniejsi dziennikarze świata rzucają wyzwanie tej wersji wydarzeń. Czołowe meksykańskie pisarki, Lydia Cacho i Anabel Hernández, otrzymały serię gróźb śmierci za udowodnienie, że władze – politycy, policja, wojsko- są synonimiczne z kartelami lub współpracują z nimi.

Inni na lewicy zawsze pytali, ku powszechnym drwinom: gdzie są w tym wszystkim siły zbrojne? Pomniejsi autorzy w Meksyku, w tym ja, utrzymywali że granica między prawowitością a przestępczością, na której opierają się stosunki międzynarodowe Meksyku, jest fantazją, że granica między legalnością a nielegalnością to kłamstwo, nie tylko w Meksyku, lecz w skali międzynarodowej, pod względem prania zysków z przestępstwa. (http://www.theguardian.com/world/2014/nov/16/mexicos-murderous-alliance…)

(6) Marks- Wojna domowa we Francji